Reader Interactions

Komentarze

  1. Magda

    10/05/2017 at 9:51 pm

    Świetny wpis. Też jestem bardzo zaskoczona pieczarkami. Już nie będą za często gościć na moim stole. Arbuz też niezły pochłaniacz chemii.Myślę, że latem będzie lepszy wynik.
    Pozdrawiam!

    • Magdalena Olszewska

      11/05/2017 at 11:53 am

      Dziękuję:) Na temat pieczarek sporo słyszałam od osoby, która uprawia ekologiczne pieczarki…Zamiast z nich rezygnować postawiłabym na ekologiczne:) Wynikami testu arbuza również byłam zaskoczona, to jeden z moich ulubionych owoców. Dzisiaj kupiłam kolejnego arbuza w innym sklepie, niestety poziom azotanów znowu był ponad normę. Może trzeba poczekać na sezon. Pozdrawiam.

      • Marcin

        12/05/2017 at 6:47 pm

        Warto byłoby badać jadalną część danego owocu/warzywa. Podejrzewam, że w przypadku arbuza mogłoby to dużo zmienić. Podobnie w przypadku bananów i innych owoców/warzyw, które spożywa się lub można spożywać bez skórki.

    • awajz

      12/05/2017 at 2:08 pm

      myślę że z tym Grentestem to będzie to samo co i z glukometrami do mierzenia cukru, jeden pokazuje 172 cukru a drugi 127

      • abc

        12/05/2017 at 12:29 pm

        Czysta 15-stka i Parszywa 12-stka o ktorej tu byla mowa uwzglednia zwlaszcza poziom pestycydow. Dzieki tej maszynie wybierzesz arbuza ktory ma malo azotanow a za to bedzie mial kope pestycydow i np metali ciezkich…

        • Magdalena Olszewska

          12/05/2017 at 2:48 pm

          Tak jak wspominałam w poście Greentest bada zawartość azotanów, a więc tego co roślina wchłonęła z gleby (i nie zdołała przetworzyć). Warto pamiętać o tym, że stosowanie nawozów często idzie w parze ze stosowaniem pestycydów…Poza tym nie znam innego urządzenia (oczywiście poza badaniami laboratoryjnymi), które testowałoby warzywa i owoce pod każdym względem, może kiedyś ktoś coś takiego wymyśli? Myślę jednak, że dzięki temu że takie urządzenia powstają jakość żywności będzie lepsza.

  2. Bartek

    11/05/2017 at 12:23 am

    No urządzenie fajne. Tylko jak kupie jedzenie , i okaże się że nic nie nadaje się do spożycia to mam nie jeść??….

    • Magdalena Olszewska

      11/05/2017 at 11:49 am

      To chyba niemożliwe, większość testowanych przeze mnie produktów była w normie (jabłko, burak, ogórek, pomidor, kiwi, mango, pomarańcze). Najsłabiej wypadły nowalijki jak sałata czy rzodkiewka (sezon na arbuza i młodą marchewkę też jeszcze przed nami).Testując marchewkę zauważyłam, że w końcówkach jest najwyższa wartość azotanów, warto więc te końcówki odcinać. Takie urządzenie będzie pomocne przy wyborze dostawcy większej ilości produktów (mi szczególnie zależało na zbadaniu marchewki, którą kupuję w dużych ilościach od pewnego rolnika i ten test wypadł ok)

  3. Adriana

    11/05/2017 at 12:40 pm

    Nie dziwi mnie wysoki poziom nawozów w sałacie, rzodkiewce czy pomidorach – zobaczcie co za oknem – te warzywa jeszcze same nie mają szansy rosnąć – musza być nawożone. I od tego bym zaczeła – nie kupuję jeszcze tego, bo wiem, że jest bardzo nawożone. A samo urządzenie bardzo mi się podoba i chciałabym je mieć – i zbadać bezpośrednio na ryneczku przed zakupem :)

    • Magdalena Olszewska

      11/05/2017 at 5:19 pm

      Oglądałam ten film, jeszcze przez testowaniem urządzenia:) Poprosiłam o komentarz firmę Greentest. Oto on:
      Jest to porównanie dwóch metod pomiaru – żadna nie jest referencyjna. Nie wiadomo też, czy powyższe urządzenie posiada jakiekolwiek badania takie jak Greentest – wyniki pomiarów z profesjonalnego laboratorium można znaleźć na dole naszej strony. Urządzenie, które jest na filmie ma podobną metodę działania, ale badania zostały wykonane zupełnie nieprawidłowo, wystarczy przeczytać pierwszy komentarz (niestety po rosyjsku). Tłumaczenie:
      Należy przeczytać o produkcie i poznać zasady jego funkcjonowania – test w obu przypadkach wykonany nieprawidłowo:
      1) Greentest mierzy zawartość w głębi produktu w tym przypadku duży udział miała skórka która była starta .
      2) Produkt powinien być w całości zmiksowany (w laboratorium nie używa się takich tarek produkt musi być naprawdę dobrze rozdrobniony) i z tego pobrana próbka, do badania był brany kawałek (np. ogórek przy nasadzie tam gdzie azotanów jest najwięcej).

  4. Paweł

    12/05/2017 at 4:02 pm

    Jeszcze podac cenę i adres mailowy wiec biznes się kreci . Jezeli badanie byloby tak proste azotanów i azotynow ( nic nie wspomnaien o tych dwoch rodzajach) to po co wydawac tyle pieniedzy na budowanie labolatoriuw. Mysle ze bylaby Pani wiarygodna jakby te same warzywa oddalbyby Pani do certyfikowatego labolatorium iwowczas prorownalaby wyniki. Następny niepotzrebny gadget

    • Magdalena Olszewska

      12/05/2017 at 4:51 pm

      Panie Pawle, nikogo nie zamierzam namawiać na zakup jakiegokolwiek „gadżetu”. Miałam go okazję go wypróbować i to zrobiłam, a wynikami się podzieliłam na blogu. Do tej pory nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, a więc uznałam że warto się tym podzielić. Kwestia warzyw eko jest szerokim i skomplikowanym tematem, mój post miał być pewnego rodzaju ciekawostką z przesłaniem, że warto być ostrożnym z nowalijkami (co pewnie nikogo nie zaskoczyło), a także (jeśli nie dysponujemy własnym ogródkiem) że warto poszukać dobrego dostawy warzyw i owoców (ja mam kilku takich rolników od których chętnie kupuję). Tak jak już wcześniej wspominałam w komentarzach, nie jest to wpis sponsorowany, a jedynie moja czysta ciekawość. Nie odpowiadam za dokładność, czy jakość urządzenia bo nie jestem producentem ani jego sprzedawcą i nie moim zadaniem jest potwierdzanie jego jakości w laboratoriach (co wiąże się z kosztami).

      • Weronika

        26/10/2018 at 10:07 am

        Magda, świetny wpis! Ciesze się, ze coraz bardziej rośnie zainteresowanie produktami eko. Powinniśmy wspierać takie inicjatywy i dociekać, żeby wiedzieć co jeść i czym karmić dzieci.
        Ja warzywa i owoce głownie kupuje na bio bazarze, w organicu i ewentualnie na hali mirowskiej.
        Czy badałaś również stężenie azotu w tych produktach?
        Zastanawiam się czy faktycznie warto tyle przepłacać :)
        Dzięki i pozdrawiam!

    • Przemek

      13/05/2017 at 7:44 am

      A mnie się wydaje że skoro są testery „zrób to sam” PH, ciążowe, medyczne to czemu miało by nie być testów żywności. Przy czym jeśli pozostałe testy raczej nikomu nie szkodzą, to ten może zaszkodzić tym którzy wciskają oszukane „EKO” produkty, to pewnie będą go obsmarowywać w sieci. W/g mnie lepiej sprawdzić jakkolwiek niż wogóle. Nikt nie lata do laboratorium z jedną truskawką. Ja mam w domu PH-metr glebowy który kosztował mniej niż jedno badanie w laboratorium, a jednak działa.

    • Artur

      04/12/2017 at 1:33 pm

      Owszem kolego. Badanie jest takie proste.
      Opiera się na właściwościach chemiczno fizycznych. Metoda nie jest dokładna, ale jest wystarczająco dokładna. Faktycznie błąd może wynosić około 10%, jeśli norma jest 60 a miernik pokazuje 600 to żebyś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość produkt jest do ……
      Nie próbuj podnieść swojej wartości naukowej wywodami o azotanach, azotynach itp bo jak widać nie masz pojęcia czym się różnią. Natomiast jedno pokazałeś: „laboratoriuw”. To obniża rating do poziomu w okolicach zera (bezwzględnego).

  5. Monika

    13/05/2017 at 10:26 am

    A mnie to urządzenie przekonuje, już wspomniałam mężowi co chcę dostać na urodziny ;)
    Jeżeli dla kogoś ważne jest jak i co je,a np.marchwi kupuje co tydzień po 20 kg( tak jak ja)
    to urządzenie, nawet jeśli nie jest multi precyzyjne to czemu nie.Np.zamiast nowego smartfona…;)

  6. uciekinier

    13/05/2017 at 9:20 pm

    a czy to urządzenie Greentest bada tylko zawartoś azotanów? A inne składniki chemiczne zawarte w owocach i ważywach są nie ważne? Bo np. jeśli Greentest pokazuje OK to znaczy że poziom azotanów jest w normie ale co z pozostałymi związkami, pestycydy i inne cholerstwa?

    • Magdalena Olszewska

      14/05/2017 at 11:08 am

      To urządzenie bada tylko zawartość azotanów, czyli może być pomocne przy „wykrywaniu” sztucznego nawożenia. Jeśli zależy nam na kompleksowym zbadaniu warzyw czy owoców (a więc pod kątem również pestycydów) to nie znam innego sposobu na niż laboratorium:(

    • Przemek

      14/05/2017 at 12:02 pm

      Z tego co się orientuję to azotany są wskaźnikiem jakości produktów tzn. bada je się bo podwyższony poziom może oznaczać duże nawożenie, duże opryski pestycydami itp. Zawsze wtedy się ilość azotanów zwiększa. Wodę w wodociągach też bada się bakteriologicznie tylko na bakterie Coli, bo jeśli one są to znaczy że może być też wiele innych. Znajomi mają skup topinamburu i właśnie badają azotany w laboratorium żeby sprawdzić czy nie był za bardzo nawożony czy pryskany. Czyli pewnie urządzenie bezpośrednio pestycydów nie wykrywa ale ocenia ogólnie jaki jest owoc czy warzywo.

      • uciekinier

        19/05/2017 at 10:49 am

        Przemek
        Jeśli chodzi o wodę to w wodociągach jest monitorowane przynajmniej kilkanaście jak nie więcej związków, pierwiastków i minerałów. To nie prawda co napisałeś, że badają tylko Coli. Sam posiadam taki wykaz z wodociągów. Otrzymałem go na wniosek wspólnoty skierowany do przedsiębiorstwa wodociągowego, które dostarcza wodę do naszego bloku.

  7. Michał

    14/05/2017 at 9:04 pm

    Ja tam po zakupie warzyw i owoców wlewam wodę kangen do miski i wrzucam wszystkie owoce i warzywa. 10minut i wypłukuje pestycydy. A wszystkie te owoce i warzywa mają zdecydowanie lepszy smak :)

  8. Marta

    15/05/2017 at 10:18 am

    Dla mnie Pani eksperyment jest bardzo pomocny, wartościowy. Gratulacje że dzieli sie Pani z innymi zdobytą wiedzą :) Super! A malkontentenci zawsze się znajdą . Pozdrawiam :)

  9. Asia

    16/05/2017 at 9:03 am

    Super tekst :) Prośba o podpowiedź gdzie to cudo można kupić i ile kosztuje.
    Jedną mam tylko uwagę odnośnie cen. Jabłka za 25 zł to moim zdanie mogą być tylko poza sezonem, importowane bo polskie eko jabłka od 4 do 6 zł na BioBazarze są. Pozdrowienia!

  10. Iwona

    17/05/2017 at 10:35 am

    Witam. Czy może Pani przetestować inne grzyby np. chińskie shitake lub moon oraz nasze borowiki? Wg medycyny chińskiej oraz innych wschodnich kuchni powinno się dodawać niewielkie ilości do każdej potrawy, wpływają ponoć dobrze na procesy trawienne, szkoda byłoby z nich rezygnować. Pieczarki hodowlane w Polsce są uprawiane przy pomocy chemicznych wybielaczy (żeby były białe, znam osobiście kilku producentów) dlatego wcale mnie nie dziwi, że mają takie wysokie stężenie azotanów.

    • Magdalena Olszewska

      17/05/2017 at 11:47 am

      Bardzo chętnie przetestuję shitake jak tylko uda mi się je kupić:) Na nasze borowiki trzeba jeszcze trochę poczekać, chociaż akurat te grzyby rosną dziko więc nie są sztucznie nawożone. To urządzenie nie pokazuje zawartości metali ciężkich.

    • Magdalena Olszewska

      24/06/2017 at 3:22 pm

      Nie testowałam, ale Greentest sprawdza również zawartość azotanów w mięsie. Duża ilość azotanów może świadczyć o tym, że dana partia mięsa była np. nastrzykiwana substancjami konserwującymi.

  11. Marta

    08/09/2017 at 11:48 pm

    Przydatne urządzenie – teraz jest w pakiecie z ciekawą myjką do warzyw na stronie sklepu srtech – sporo taniej. Czy testowała Pani tą myjkę?

    • Magdalena Olszewska

      13/09/2017 at 9:07 pm

      Greentest to sprzęt, który „bada” warzywa i owoce jedynie pod kątem zawartości azotanów (nie jest badanie laboratoryjne). Myślę, że są instytucje, które dokonują dokładnych pomiarów pod kątem chemii zawartej w poszczególnych produktach…jednak jak to w rzeczywistości funkcjonuje niestety nie wiem…

    • Artur

      04/12/2017 at 1:28 pm

      Żartujesz? Prawa nie znasz?
      Mogą badać jeśli tydzień wcześniej się zapowiedzą.
      Zatem wynik badania raczej już znasz.
      W razie gdyby jednak badanie wykazało, że produkty są niezdatne do spożycia to sprzedawca dostanie bardzo dotkliwą karę finansową w wysokości … 500 zł. No i produkty musi … sprzedać w innym sklepie. Bo raczej numerów seryjnych marchewki nikt sprawdzał nie będzie.

  12. Piotr

    28/09/2017 at 8:02 pm

    Zainspirowała mnie Pani tak, że przyrząd do pomiaru azotanów w wersji ECO zakupiłem Natychmiast. Bardzo dziękuję. Na moim profilu na FB zamieszczam sporo treści prozdrowotnych.

  13. daniel

    27/01/2018 at 7:39 pm

    Zrobiłem rozeznanie i te urządzęnię to „pic na wodę”
    https://www.amazon.com/Greentest-Accuracy-Detector-Nitrate-Vegetable/dp/B01JLMBD6W
    Jest tam opinia wyjaśniająca że przykładowo model z detektorem gaigera-mullera jest bardzo niedokładny.
    Poza tym autor odniósł się też do badania tej chemii, otóź:
    This is my biggest peeve with this unit and what it claims to do.
    After doing some research and taking it apart, I can see that the sole principle here is conductivity, ie how well an electrical circuit passes through the mass of a vegetable.
    Salts like nitrates, nitrides and all sorts of different minerals are in there, both good and bad.
    Sól jak i inne minerały te dobre i złe są w środku.
    This device does not differentiate and just measures everything at once.
    Te urządzenie nie dzieli a mierzy WSZYSTKO za jednym razem
    That means if a tomato or a watermelon was grown in soil which has elevated content of minerals, that would show up as „dangerous”, even though the actual level of nitrates can be normal.
    To znaczy jeśli pomidor lub arbuz rósł w glebie z dużą zawartością minerałów(nie wieam jak przetł. elevated) to wtedy pokazuje niebezpieczny poziom, nawet jeśli poziom był by normalny
    Conclusion: this device measures conductivity, not „nitrates”. I mean yes, it does detect nitrates, but along with every other type of salt and mineral that’s in there, good and bad without making very important distinctions.

    This means to me this is useless, because I only need to know the bad stuff, ie nitrates and nitrides.

  14. mk

    27/03/2018 at 9:12 am

    Nie wiem jak z Greentest ale na UAM w Poznaniu używało się podobnych urządzeń firmy soeks i były to jonometry. Była to normalna metoda badawcza. Niepewność badawcza jest właśnie z tego powodu że inne składniki mogą zakłócać pomiar (np. wszyscy przyjmujemy że w brokule powinno być 47mg wapnia na 100g produktu, a jest od 40 do 52) ale dla azotanów przy jonometrze to było 10 -15% błędu właśnie ze względu na glebę. A jonometr to jest pomiar oporności ale przy zmiennym prądzie wysokich częstotliwości. Inne takie urządzenia są używane i działają – normalne metody badawcze, ciężko przyjąć że wszystko czym posługują się laboratoria nie działa. Tylko dostęp do takich urządzeń straszy „eko-sprzedawców” z produktami z wątpliwych źródeł.

  15. kamilo

    21/01/2019 at 9:07 pm

    Witam
    Miałem możliwość testowania żywności testerem Soeks Ecovisor F4 .
    Wszystko fajnie jedne produkty miały przekroczone normy inne nie itp.
    wszystko było ok do póki nie zmierzyłem warzyw ze swojego ogródka.
    Gdzie sam je uprawiam i nie daję od kilku lat żadnych nawozów sztucznych i nie stosuję żadnych oprysków!
    Stosuję jednie koński nawóz i gnojówkę z pokrzyw. Więc mam 100% pewności, że nie były stosowne żadne środki chemiczne.
    Po pomiarach okazało się, że dużo warzyw i owoców ma większe stężenie azotanów niż produkty z supermarketów!!
    Co o tym myśleć?

    • Magdalena Olszewska

      22/01/2019 at 8:58 am

      Witam, pytałam o to dystrybutora, ponieważ sama miałam taki przypadek z rzodkiewką z ogródka mojej mamy. Okazuje się, że taka sytuacja może mieć miejsce np w przypadku zbyt dużej ilości naturalnych nawozów (obornika).

  16. Daniel

    22/01/2019 at 1:10 am

    Wyglada na to ze pomiary nie sa miarodajne, nie od dzis wiadomo, ze jablko to jedno z najbardziej zanieczyszczonych pestycydami owocow i wiele testow to potwierdzilo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to a friend

może zainteresuje Cię artykuł: Greentest. Wykrywacz chemii w warzywach i owocach. z bloga surojadek.com
link: https://surojadek.com/warzywa-i-owoce-bez-chemii/